Scena Kulturalna

Gwiazdy belgijskiej kultury to nieszablonowe osobistości, które niejednego potrafią zaskoczyć. Tintin (bohater komiksu), Magritte (malarz) i Jacques Brel (pieśniarz), inspektor Maigret (bohater literacki), Jean-Claude van Damme (aktor) i Toots Thielemans (jazzman) to nie tyle ikony popkultury, co hermetyczne postacie, świadome swych kulturowych ograniczeń. Swego rodzaju izolacja talentów takiego kalibru odzwierciedla fragmentaryzację życia kulturalnego w Belgii oraz językowy i polityczny podział kraju. Rywalizujące społeczności boleśnie odczuwają różnice kulturowe, co zaostrza napięcia na polu sztuki.

Słowo pisane
Literatura belgijska rzadko wykracza poza granice kraju, na co niewątpliwie wpływa bliskość i bogactwo tradycji literackich Francji i Holandii. Mówiąc wprost: literaturze belgijskiej brak wewnętrznej spójności. Flamandzkojęzyczni pisarze z północy oglądają się na Holandię, natomiast francuskojęzyczni twórcy z południa - na Francję. W rezultacie nawet sławnych pisarzy belgijskich bierze się często za Francuzów, co boleśnie rani ich dumę narodową (z drugiej strony walońscy pisarze nie zawsze prostowali pomyłki, ponieważ wielu z nich uważało się za francuskich pisarzy pochodzenia belgijskiego). Dawna identyfikacja z kulturą francuską nawet flamandzkich pisarzy skłaniała do wyboru języka francuskiego. Charles de Coster (1827-1879) w tym właśnie języku napisał własną wersję Przygód Dyla Sowizdrzała (s. 219). W paradoksalny sposób ów satyryczny utwór, który opisuje walkę Flamandów o wyzwolenie się spod dominacji Hiszpanii, pomógł ustanowić niezależną francuską szkołę literatury w granicach państwa belgijskiego. Zanim jednak do tego doszło, literatura walońska stanowiła zaledwie bladą imitację francuskiej tradycji.

GRY ONLINE - calling cards - rewal - sportowe zakłady - Biżuteria Męska - Rozkład MPK Olsztyn - wózki widłowe - Meble na wymiar Olsztyn